Arkadiusz Jadczyk - Jestem fizykiem |
Najpierw była podstawówka - 54 Szkoła Podstawowa we Wrocławiu.
Z Bernardem założyliśmy "agencję detektywistyczną". Nie mielibyśmy zbyt wielu sukcesów, prócz kilku złożonych do kupy listów, podartych na drobne kawałki przez dziwczyny z klasy. Bez odwzajemnienia kochałem się w Krysi, trochę w Grażynie. Zosia darzyła mnie sympatią, której nie zauważałem. Potem przyszło Liceum, II-gie Liceum Ogólnokształcące we Wrocławiu, dziś Liceum Piastów Śląskich. Wraz z Jolką przygotowaliśmy dekoracje na studniówkę. Były tak rakiety kosmiczne, ufoludki itd.
Wreszcie przyszła matura.
Po maturze Jolka puściła mnie w trąbę - napatoczył się ktoś poważniejszy ode mnie. Za jakieś tam premiowane miejsce w Olimpiadzie Fizycznej dostałem się bez egzaminu wstępnego na kierunek fizyki Uniwersytetu Wrocławskiego. Wraz ze mną fizykę wybrał Benio. Po czterech i pół latach studiów (pół roku przed terminem) dostałem tytuł magistra fizyki ze specjalnośćią fizyka teoretyczna. Tytuł pracy magisterskiej: "Pewne uwagi o friedmanowskim modelu Wszechświata". Po studiach przez pól roku prowadziłem ćwiczenia i wykładałem matematykę w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Opolu. Moim opiekunem naukowym był matematyk, Andrzej Zięba. Interesowały go teoria gier, teoria pościgu, optymalne sterowanie i kosmologia. Dla mnie za mało było w tym fizyki. Wróciłem do Wrocławia i podjąłem studia doktoranckie pod opieką Jana Łopuszańskiego. Gdy poprosiłem go o jakiś problem do rozwiązania dla mojej przyszłej rozprawy doktorskiej, odpowiedział: "Kiedy mam jakiś ciekawy problem, sam go rozwiązuję." Zostałem więc skazany na wybór samodzielny. Najpierw spanikowałem. Przez pierwsze dwa lata studiów doktoranckich po prostu kułem. Aż przyszła V-ta Zimowa Szkoła Fizyki Teoretycznej w Karpaczu:
Wieczorem w barze, przy winku i żubrówce mogłem swoja łamaną angielszczyzną zapytać tych wielki ze świata czy znan jest odpowiedź na chodzące mi po głowie pytania. Dowiedziałem się, że będzie znana, owszem, gdy tą odpowiedź sam znajdę. Urosły mi od razu szkrzydła. No więc w terminie obroniłem rozprawę doktorską. Jej ówczesny temat wiąże się raczej ściśle z obecnymi zainteresowaniami kisędza profesora Michała Hellera, polskiego laureata Nagrody Templetona. A potem już poszło, raz z górki, raz pod górkę, ale zawsze z tym samym celem na widoku - poznaniem Prawdy. Idzie tak do dziś. |
Linki: |